Sięgamy po nie coraz częściej. W obecnej sytuacji wydają się być szczególnie dobrym rozwiązaniem. Czy napewno?

CO NAM DAJĄ?
W skrócie – powodują że jest nam wszystko jedno, nic nie jest nas w stanie dotknąć.
Antydepresanty generują spłaszczenie emocjonalne -likwidujemy odczuwalne cierpienie, ale też świat staje się bezbarwny. W żargonie medycznym mówi się nawet o anhedonii polekowej.
Są badania, które udowadniają, że antydepresanty tak naprawdę działają dopiero przy głębszej depresji. Czyli efekt placebo od działania terapeutycznego oddziela się w prawdziwej chorobie, a nie chwilowym spadku nastroju.
Wyniki tego badania są przywoływane chętnie przez przeciwników leku. To oznaczałoby, że w łagodnych stanach depresyjnych leki nie działają. Konkluzja? Nie powinno się ich wtedy używać.
Są też badania, które każą inaczej zinterpretować wyniki wpływu antydepresantów na samopoczucie w łagodnych depresjach, ale odwoują się do nich jedynie nieliczne autorytety.

CO POWODUJĄ?
Po pierwsze – działają niezbyt szybko. Poprawa samopoczucia pojawia się dopiero po mniej więcej dwóch tygodniach zażywania leku. I to nie u wszystkich. Statystyki mówią o 60 osobach na 100. Antydepresanty – w przeciwieństwie do leków uspokajających, które można stosować do miesiąca, bo mają uzależniające działanie – to długodystansowcy.
Antydepresantów nie można odstawić od razu. I każdy kto się decyduje na ich stosowanie powinien być tego świadom. Przy zmniejszaniu dawki, a powinno się to odbywać powoli, mogą się pojawić zawroty głowy, niepokój, poczucie rozbicia, płaczliwość.
W każdym momencie zażywanie antydepresantów warto wspierać psychoterapią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *